Jesteś tutaj
Strona główna > ludzie

Piękno odnalezione w drewnie

Przypadkiem dowiaduję się, że dziś w Żarnowcu, a dokładnie w Szkole Ludowej, ma odbyć się wernisaż prac rzeźbiarskich. Mało tego, artysta to mieszkaniec naszej gminy. Długo się nie zastanawiając, postanawiam  dowiedzieć się, kim jest twórca.  Szybkie wpisanie nazwiska w wyszukiwarce …i jest strona, na zdjęciach oglądam prace, brak jednak kontaktu…  To nic, bo okazuje się, że twórca jest znany wśród jedliczan i szybko udaje się zlokalizować jego pracownię… Po chwili stoję już przed furtką, przed dom wyszedł uśmiechnięty starszy pan.

Red. Paweł Duda:Witam, szukam Pana Jana, ma mieć dziś wernisaż, chciałbym z nim porozmawiać, aby później przedstawić jego osobę mieszkańcom naszej gminy.
Jan Gajda: Dzień Dobry, dobrze Pan trafił. Nazywam się Jan Gajda, jednak w Chlebnej bardziej jestem znany jako Rysiek. Zapraszam do swojej pracowni, tam porozmawiamy.

Furtka się otwiera, razem idziemy chodnikiem wzdłuż domu, za którym kryje się drewniana chałupa. Później okazuje się, że to rodzinny dom Pana Jana, teraz służy za pracownię i galerię prac.  Przed domkiem znajduje się ogródek, fasadę dekorują kwiaty i prace artysty. Kolorytu dodają chodzące wkoło domu kury. Jednym słowem jest klimat! Pan Jan prowadzi do środka …  Wnętrze wypełniają prace artysty oraz narzędzia, w powietrzu unosi się zapach drewna lipowego…. po chwili pytam:

P.D.: Jak to się zaczęło, skąd u Pana taka pasja tworzenia?
J.G.: Rzeźbić zacząłem późno, choć temat rzeźby interesował mnie od zawsze. Pamiętam, że gdy pracowałem w dawnym POLMO, wyskakiwałem sobie do Domu Górnika Naftowca obecnie RCKP, tam w witrynie można było podziwiać prace rzeźbiarskie, mnie to interesowało. Brakowało  mi jednak czasu, praca zawodowa, rodzina, budowa domu, do tego gospodarka,  nie miałem kiedy spróbować swych twórczych sił.

P.D.: Jednak w końcu Pan zaczął rzeźbić, kiedy nastąpił przełom?
J.G.: Niechętnie o tym opowiadam, ale trzeba to powiedzieć. Zacząłem rzeźbić około roku 89’, było to związane ze śmiercią mojego syna. Syn chodził do Technikum Rybołówstwa Morskiego na Wybrzeżu. Fascynował się Solidarnością, nie ukrywał tego, wręcz się z tym obnosił. Kilkakrotnie byłem wzywany do szkoły, gdzie syna oskarżano o propagandę. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, w tamtych czasach niewygodni obywatele różnie ginęli. Nie udało się dojść, jak było tym razem…. W tamtym trudnym dla mnie czasie powstała moja pierwsza praca, rzeźba marynarza. Od  niej zaczęła się moja twórczość…. Nie tworzyłem wtedy specjalnie dużo, w ciągu roku powstawały dwie trzy prace. Dopiero gdy przeszedłem na emeryturę, przyszedł czas na poświęcenie się pasji tworzenia.

P.D.: Rozglądam się po Pracowni, oprócz otaczających nas rzeźb na ścianach wiszą liczne dyplomy, nagrody. Jak to się zaczęło, że zaczął Pan wystawiać swoje dzieła?
J.G.: To za sprawą Wojtka Tomkiewicza dyrektora GOK w Korczynie. To on mnie odnalazł i zachęcił, bym wziął udział w Biennale Rzeźby Nieprofesjonalnej im. Antoniego Rząsy w Rzeszowie. Moja rzeźba pt. “ Starość” zdobyła tam pierwszą nagrodę. I tak się to zaczęło, w biennale w Rzeszowie brałem udział już trzykrotnie, za każdym razem moje prace były wyróżnione.  Miałem też wystawę w Budapeszcie, tu jest dyplom, trudno go rozszyfrować jest po węgiersku.

P.D.: A skąd czerpie Pan inspiracje?
J.G.:  Inspiruje mnie życie, obserwuje ludzi, przypominam sobie różne sytuacje. Rzeźbię z pamięci, gdy widzę klocek lipy wiem, co z niego będzie. Czasem jednak jest tak, że podczas pracy nagle nie wiem, co dalej, wtedy czekam chwilę, czasami godzinę, czasami dzień lub nawet dłużej…  i wtedy przychodzi moment ..moment -acha już wiem, co dalej. Wtedy czym prędzej siadam do pracy i tworzę. Lubię pracować sam w ciszy…

P.D.: Czy każdy może tu przyjść i odwiedzić Pana w pracowni? Czy może kupić jakąś rzeźbę ?
J.G.: Oczywiście, że tak, będzie mi bardzo miło. Moja pracownia to również galeria, zapraszam wszystkich ciekawych mojej twórczości. Niektórzy się dziwią, ale ja nie sprzedaję swoich prac, jeśli już mam rozstać się ze swoją rzeźbą, to przeważnie jest to podarunek. Po prostu szkoda mi, jestem związany uczuciowo ze swoimi pracami.

P.D.: Może nikt jeszcze nie zaproponował odpowiedniej ceny?
J.G.: Czasem przydałby się grosz, kto wie może się kiedyś skuszę i coś sprzedam.

W pracowni Pana Jana panuje ciepła przyjazna atmosfera chciałoby się zostać tu dłużej. Jednak pora się pożegnać, bo fajnie będzie, jak choć krótki tekst ukaże się jeszcze dziś przed wernisażem….

P.D.: Dziękuję Panie Janie, że zgodził się Pan pokazać swoją pracownię i opowiedział trochę o swojej pracy. Życzę wszystkiego dobrego i dalszych sukcesów twórczych…
J.G.: To ja dziękuję, że chciałeś mnie odwiedzić i chcesz coś o mnie napisać. Zapraszam wszystkich czytelników Jedlicze.org na godzinę 18:00 do Szkoły Ludowej w Żarnowcu. Będzie tam można spotkać mnie i moje prace. Zapraszam.

Jeszcze kilka fotek.. niestety większość prac, w tym ta najważniejsza -pierwsza rzeźba marynarza jest już w Żarnowcu… Czy dziś się tam spotkamy? nie wiem, wiem jednak, że na pewno warto tam być.

tekst i foto: Paweł Duda

 

Udostępnij na

Jeden komentarz do “Piękno odnalezione w drewnie

  1. Pan Rysiek to wspaniały człowiek,artysta,wieloletni sołtys Chlebnej, skromny,a życzliwy każdemu i uśmiechnięty zawsze.Cieszę się, że jego prace ujrzały wreszcie światło dzienne.

Comments are closed.

Do góry